sobota, 1 sierpnia 2015

Z CYKLU: OSZCZĘDZANIE NA... (MOWA O CIUCHACH)

No to zaczynamy. Dzisiaj z cyklu "oszczędzanie na..." przyjrzyjmy się... CIUCHOM!

Nie znam kobiety, która nie chciałaby wyglądać ładnie (czyt. nie chciałaby się dobrze ubrać). Oczywiście wiele z nas mówi, że nakłada na siebie „co w ręce wpadnie”. A jak się okazuje, na zakupach wpada nam w nie, zazwyczaj całkiem sporo.

Jak zachować w tym wszystkim zdrowy rozsądek? Jak się dobrze ubrać i nie wydać na to całej pensji? Co zrobić jeśli nasze dochody naprawdę są minimalne i nie stać nas na drogą odzież sklepową?

Najpierw kilka słów o mnie. Wychowana jako drugie dziecko w rodzinie, w czasach jeszcze PRL i burzliwych transformacji, zmuszona byłam „donaszać” rzeczy po starszej siostrze. Pamiętam, że kiedy wyrastałam z rajstop, mama odcinała „stopki” i robiła mi z nich getry. Później, mój podstawowy strój stanowiły dresiki. Żadne dziewczęce rzeczy nie wchodziły w grę. Miało być wygodnie. Nosiłam więc dresiki i… mokasyny. Koszmar. Czasami myślę sobie, że musiałam wyglądać jak obraz nędzy i rozpaczy. Dresy, skarpetki, mokasyny i do tego kurtka za duża o przynajmniej dwa rozmiary bo… uwaga : „zbabiejesz, i zaraz wszystko będzie na Ciebie za małe”. A w domu zbyt dużo pieniędzy nie było. Jako kobieta już na siebie zarabiająca, dostałam wręcz „małpiego rozumu” i potrafiłam całą pensję przetracić na zakupy. Nie było to mądre bo, gdy pojawiały się jakieś nieprzewidziane wydatki, musiałam się mocno nagimnastykować żeby wygospodarować jakieś dodatkowe pieniądze.
Obecnie, zanim przystąpie do zakupów odzieżowych, kieruję się kilkoma, prostymi zasadami, które prezentuję poniżej. Dzięki temu w moim portfelu zostaje trochę "grosza".

  • Przed udaniem sie  na zakupy, przejrzyjmy swoją szafę. Zobaczmy, jakie kolory i wzory w niej dominują? Czego mamy w nadmiarze a czego nam brakuje? Idąc na zakupy pamiętajmy o wykonanym bilansie. Uzupełniajmy szafę mądrze. Oczywiście czasami zdarza nam się zaszaleć i kupić rzecz zupełnie przez przypadek ale generalnie zakupy odzieżowe planujmy tak samo jak i te spożywcze.
  • Kupujmy ubrania, na które nas stać. Pamiętajmy, że jedna sukienka za 500 zł (jeśli miesięcznie zarabiamy przykładowo 1500 zł) to jest niepotrzebny wydatek (żeby nie nazwać tego wariactwem). Takie wydawanie pieniędzy jest zupełnie pozbawione sensu. Kac moralny po takim zakupie jest ogromny… a sukienka zwykle okazuje się nie być warta swojej ceny bo się deformuje w trakcie prania, traci kolor lub najzwyczajniej w świecie się mechaci. Kupmy więc sukienkę, na którą nas stać. Jeśli stać nas na taką za kilkanaście złotych, to kupmy właśnie taką. Nie jest ważne, ile kosztuje rzecz którą na sobie mamy. Liczy się to, jak w niej wyglądamy. Znam wiele dziewczyn, które ubierają się lumpeksach i na targach odzieżowych a wyglądają jak „milion dolarów”. Obserwuję również takie, które choć zasobne w gotówkę wyglądają po prostu byle jak. Oczywiście są też kobiety, które mają pieniądze i wyglądają bardzo dobrze jak i kobiety bez pieniędzy, które wyglądają źle. Rzecz w tym jednak, żeby kupować ubrania dobrane do naszej sylwetki, charakteru jak i preferencji odzieżowych.
  • Kupujmy na wyprzedażach, promocjach itp. Ja, osobiście unikam zakupów w regularnej cenie. Zazwyczaj czekam na okres wyprzedażowy. Jeśli nie mamy pilnych potrzeb ubraniowych, to dobrym pomysłem może być oszczędzanie (do koperty, słoika czy na subkonto) miesięcznie,  jakichś stałych (lub też tzw. „resztówek”) drobnych kwot z przeznaczeniem na doposażenie szafy. W okresie wyprzedaży taki zastrzyk gotówki może się bardzo przydać. Wiem, że znajdą się malkontenci, którzy zaraz zaczną ripostować i przekonywać, że na wyprzedażach nie da się nic znaleźć. Da się. Wyprzedaże letnie kończą się już w większości sklepów w połowie lipca, nieprawdą jest więc stwierdzenie, że na wyprzedażach kupuje się rzeczy na kolejny sezon. 
  • Kupujmy w sieci. Wiem, że wiele z nas czuje strach przed zakupami w sieci. Kupując przez internet, czujemy się trochę tak, jakbyśmy kupowały „kota w worku”. Nie możemy przecież danej rzeczy ani obejrzeć ani przymierzyć ani chociażby dotknąć. Na zakupach w sieci możemy jednak sporo zaoszczędzić pod warunkiem, że będziemy przestrzegać kilku reguł. A oto one:
-Wybierajmy sprawdzone sklepy i sprzedawców. Czytajmy na ich temat opinie zadowolonych i niezadowolonych klientów.
-Czytajmy dokładnie opisy oferowanych produktów. Jeśli sprzedawca nie informuje nas o składzie materiałowym to dopytajmy. Czytajmy czy materiał jest elastyczny, czy jest cienki czy gruby. Są to naprawdę cenne informacje o produkcie, które umożliwią nam wybór odpowiedniego rozmiaru.
Jak dobrać rozmiar? Po pierwsze poszukajmy w naszej szafie rzeczy o zbliżonym składzie i ją dokładnie zmierzmy. Sprzedawcy zazwyczaj podają wymiary sprzedawanych rzeczy. Porównajmy je z wymiarami ubrań, które nosimy. Trudniej może być w przypadku, gdy sprzedawca podaje, jaki rozmiar widnieje na metce producenta i na tym kończy swój opis. Rozmiar – rozmiarowi nierówny. Jeśli ubrania tego producenta dostępne są stacjonarnie, to można spróbować udać się do najbliższego sklepy i zmierzyć podobny (jeśli nie ten sam) model rzeczy którą chcemy kupić.

Jeśli z przyczyn finansowych lub innych (po prostu to lubimy), kupujemy rzeczy w ciucholandach, to również sprawdzajmy składy materiałowe kupowanych ubrań. Oglądajmy je dobrze. Wybierajmy rzeczy lepsze gatunkowo, niezniszczone. Tutaj też można się dobrze ubrać i to naprawdę za niewielkie pieniądze ale trzeba kupować mądrze. W takich miejscach kupujemy często za dużo rzeczy, bo kusi nas niska cena. Później połowa okazuje się być zupełnie nietrafionym zakupem. Jeśli rzecz (choćby najpiękniejsza) nie jest w naszym rozmiarze a my akurat nie mamy pomysłu jak ją przerobić, to ja po prostu odłóżmy na bok i szukajmy dalej. Klientelę szmateksów stanowią przede wszystkim ludzie, którzy lubią się wyróżniać z tłumu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz