sobota, 29 sierpnia 2015

JAK 14,99 ZMIENIŁO MOJE ŻYCIE





Czym dla Ciebie jest bogactwo? Co jest jego miarą, wyznacznikiem? Ilość markowych gadżetów? Dolary na koncie? Uroda? Zdrowie? Odpowiedz sobie szczerze na powyższe pytanie.
Dla mnie bogactwem jest wiedza, informacja. Niestety nie zawsze tak było. Ale po kolei.

Od czego zaczynasz swój dzień? Ja po przebudzeniu biorę prysznic, ubieram się, maluję, czeszę, jem śniadanie, myję zęby. Właśnie w takiej kolejności. Jeśli nie mam czasu, pomijam śniadanie. Następnie wsiadam do samochodu i jadę do pracy. Tam, spędzam osiem godzin. Po pracy, wracam do domu. Czasami muszę jeszcze wstąpić do sklepu i zrobić zakupy. Po powrocie do domu przebieram się w „coś luźniejszego”, przygotowuję obiad i sprzątam. Nie mam dzieci.
Dom opuszczam ok. 6.50. Wracam ok. 17. Kiedy „uporam” się z tymi wszystkimi, codziennymi obowiązkami typu gotowanie, sprzątanie, pranie, prasowanie itp., zegar wskazuje 19. Spać idę koło godziny 22.
Mam więc do dyspozycji 3 godziny dziennie tzw. „wolnego czasu”. Co robię ze swoim „wolnym czasem”? Zabijam go. Facebookiem. Blogami modowymi i urodowymi. Kolorowymi czasopismami. Telefonem. Filmami. Czasem jakąś mało ambitną książką. Rozpamiętywaniem sytuacji minionego dnia. Gdybaniem nad tym „co teściowa/koleżanka/mama/siostra (…) miała na myśli, mówiąc to czy tamto”. Myśleniem o jedzeniu (tym niezdrowym). Marzeniem o pieniądzach. Stresowaniem się. Obawą o przyszłość. Bezmyślnym powtarzaniem pewnych, wyuczonych czynności. „Kręceniem się” po mieszkaniu.
Trzy godziny dziennie (średnio)! Jeśli to przemnożyć przez dni tygodnia (pracujące) – uzbiera się ich już 15. Po miesiącu – 60. Po roku – 720! Siedemset dwadzieścia godzin daje 30 dni. Trzydzieści dni mego, cennego życia, zmarnotrawionego na „bzdety”. I to tylko w ciągu jednego roku.
Nie muszę Wam chyba opowiadać, jak bardzo znudzoną wszystkim, osobą się stałam. Natrętna myśl, jaka kłębiła się w mojej głowie to „nie chce mi się” lub „to nie ma sensu”. No bo co może się chcieć człowiekowi, który w pracy bombardowany jest plotkami, intrygami i fałszywą życzliwością? Co może się chcieć człowiekowi, który przeglądając te wszystkie kolorowe czasopisma, blogi modowe czy urodowe, odczuwa stale rosnącą chęć posiadania, wszystkiego co jest tam prezentowane? Moje życie zaczęło się sprowadzać do dwóch podstawowych wartości – mieć i wyglądać. A gdzie się podziało moje być? Gdzie ta uśmiechnięta, ciekawa świata dziewczyna, którą przecież kiedyś byłam?
Zblazowana, znudzona wszystkim i wszystkimi udałam się do, znajdującego się na moim osiedlu sklepu sieci Carefour. Szukałam kartki na urodziny koleżanki. Znalazłam dużo więcej. W koszu z książkami na wyprzedaży. Za jedyne 14,99 rozpoczęłam swoją przygodę z … fizyką.
Książka „Kosmos” Tomasza Rożka, w bardzo przystępny sposób przedstawia zagadnienia związane z powstaniem i funkcjonowaniem Wszechświata. Wiedza jest uporządkowana i zaserwowana z niezwykłą dbałością o detale. Czyta się ją szybko i właściwie bez większego wysiłku, a co najważniejsze – otwiera umysł na „nowe”. No bo jak tu się nie „otworzyć”, jeśli autor mówi nam, że tak właściwie to wszyscy jesteśmy „dziećmi gwiazd”? Najmniejszym, znanym nam budulcem wszystkiego, co na świecie znamy są odkryte niedawno kwarki. Kwarki budują protony i neutrony, które jak wiemy tworzą jądro atomowe. Atomy budują wszystkie, znane nam na świecie pierwiastki. Pierwiastki tworzą wszelkiego rodzaju związki i substancje chemiczne (również białka). W tym miejscu, już chyba każdy wie, dokąd zmierzam. Do nas – ludzi. Jesteśmy zbudowani dokładnie z tego samego, co wszystkie zwierzęta i rośliny na świecie. Mało tego – jesteśmy tym samym, co świat przyrody nieożywionej ze wszystkimi znanymi nam elementami. I wreszcie jesteśmy „ulepieni” z tego samego, co Wszechświat. Kiedy raz, uświadomisz sobie powyższe – nabierzesz zupełnie innego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. Poczujesz większą przynależność do tego całego układu. Zrozumiesz tez, że tak jak nie jesteś niczym nadzwyczajnym, tak równie mocno jesteś wyjątkowy. Dziwne? Prawdziwe.

Dzięki tej książce, która przecież nie jest żadnym poradnikiem(!), zyskałam ogromny dystans do świata. Czymże jest designerska torebka, warta 50 tyś złotych? Jest tylko torebką. Ok. Jeśli masz dużo pieniędzy, których nie potrafisz spożytkować w sensowny sposób i czujesz „zachciankę” i ją kupujesz, to jeśli taka jest Twoja wola – bardzo proszę. Zastanów się jednak, czy Twoje życie to tylko wartościowe przedmioty, czy może coś więcej? W ostatnią drogę, w którą wyruszamy, nie zabierzemy ze sobą ani drogiej torebki, ani samochodu czy też wilii z basenem. Jedyne bogactwo, jakie „weźmiemy” ze sobą to nasza wiedza, bogactwo duchowe, wspomnienia i doświadczenia. Nic więcej. Warto więc swój „wolny czas”, chociaż w części, poświęcić na zgłębianie wiedzy i poszerzanie horyzontów, a nie na bezmyślną konsumpcję. Panie Tomaszu, dziękuję. Przypomniałam sobie, co to jest ciekawość świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz