wtorek, 8 września 2015

JAK OSZCZĘDZAĆ NA KOSMETYKACH - CZĘŚĆ 2

Czasami odnoszę wrażenie, że kosmetyki w naszym pięknym kraju (chociaż czasy PRL mamy za sobą) to wciąż dobro luksusowe. No bo jak nazwać coś, na co przeciętny obywatel musi pracować np. tydzień? Moim zdaniem, tak właśnie wygląda luksus.
Umówmy się – nie ma nic złego w kupowaniu drogich kosmetyków, jeśli nas na to stać. Co innego, kiedy kupno jednego kosmetyku, zaczyna kosztować nas wiele wyrzeczeń. Wychodzę z założenia, że należy unikać „życia ponad stan” w każdej dziedzinie życia (również tej związanej z kosmetykami). Nie widzę więc sensu kupna podkładu za 300 zł, jeśli wydatek ten znacznie przerasta nasze możliwości finansowe.
Oczywiście, Drogi Czytelniku, jeśli Cię stać na kosmetyki droższe i nie zamierzasz z nich rezygnować, to jest to Twoja sprawa. Oszczędź więc sobie dalszego czytania. Jeśli jednak zaś, z jakichś powodów, musisz (lub chcesz) się liczyć, z wydawanymi na kosmetyki pieniędzmi, to zapraszam do lektury.

Jak ja oszczędzam na kosmetykach?

Przez kilka ostatnich lat, kupowałam znacznie więcej kosmetyków niż byłam w stanie ich zużyć (tutaj możecie o tym poczytać). Chociaż na odwyku kosmetycznym jestem już rok, to w dalszym ciągu nie mogę uporać się z tym, co już mam. No bo jak w ciągu 12 miesięcy zużyć np. piętnaście błyszczyków? Tak właśnie wygląda marnotrawstwo. Jak więc nie dopuścić do powstania takiej kolekcji? Kilka, sprawdzonych rad prezentuję wam poniżej.


Rada nr 1
Nie ulegaj złudzeniom. Nie uzyskasz "efektu photoshop'a bez photoshop'a. Żaden podkład nie sprawi, że Twoje mocno rozszerzone pory staną się nagle (jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki) zupełnie niewidoczne, a cienie pod oczami znikną. I to bez względu na jego cenę. Decydując się na dany produkt, zawsze kupujemy pewne złudzenie. Gdzieś w podświadomości, zapisuje nam się obraz pięknej dziewczyny z reklamy. Gdy zaczniemy się zastanawiać nad tym, "jakby tu poprawić swój wygląd?", to nasz leniwy mózg, który lubi chodzić na łatwiznę i zawsze  szuka najprostszych rozwiązań (to jest udowodnione i biorąc pod uwagę oszczędność energetyczną - zupełnie uzasadnione), bardzo szybko nam podpowie - kup ten produkt z reklamy, będziesz wyglądać jak ta piękna, reklamująca go dziewczyna. Nie będziesz. Dalej pozostaniesz sobą, uboższą o cenę produktu.

Rada nr 2. 
Testuj kosmetyki przed ich zakupem (jeśli to możliwe). 
Nie wstydź się prosić w drogeriach o próbki, bo kosmetyki (np. podkłady) w świetle dziennym wyglądają zupełnie inaczej, niż w tym drogeryjnym. Poza tym, dzięki próbce możemy się przekonać, czy kosmetyk spełnia nasze oczekiwania – podkład kryje, matuje, wyrównuje koloryt a krem  nawilża, nie zapycha itp. Jeśli Pani w drogerii nie chce Ci zrobić próbki – zmień drogerię. 

Rada nr 3. 
Zasięgnij języka. Pamiętacie czasy przed dinozaurami i internetem? Ja pamiętam. Było ciężko;). Internet to kopalnia informacji. Można tutaj znaleźć naprawdę wszystko i to bez wychodzenia z domu. Chcesz sobie kupić jakiś kosmetyk? Wpisz jego nazwę w wyszukiwarkę i poczytaj, co sądzą o nim inni. Jeśli jesteś, tak jak ja, z pokolenia dorastającego na podwórku, a nie przed ekranem kompa - popytaj znajomych, koleżanek itp.

Rada nr 4. 
Bądź asertywna. Znam kilka drogerii, w których panie "konsultantki" nie wypuszczą cię, dopóki czegoś nie sprzedadzą. Nie przesadzam. Jeśli czujesz, że słabniesz i być może zaraz kupisz "ten cudowny produkt i to jeszcze w okazyjnej cenie", weź głęboki wdech, podziękuj i wyjdź. Bez pani trajkoczącej nad uchem, zastanów się, czy naprawdę go potrzebujesz? Jeśli tak, to przecież zawsze możesz po niego wrócić.

Rada nr 5. 
Jeśli jest taka możliwość, to kupuj na promocjach. Nie trzeba tylko przesadzać i kupować od razu 10 szt. Koniecznie należy natomiast sprawdzić termin ważności danej rzeczy, bo może się okazać, że towar został objęty promocją dlatego, że został mu już np. tylko miesiąc ważności. Poza tym pamiętaj, że jeśli wybierasz produkty, które nie są zafoliowane lub w jakiś inny sposób zabezpieczone przed otwarciem, to możesz kupić kosmetyk, który już jakaś Pani „wąchała” i otwierała, a tym samym jego data ważności wyrażona jako np. „6-mcy od otwarcia” już biegnie albo co gorsza – dobiegła końca.

Rada nr 6.
Kupuj w sklepach internetowych. Opłaca się to w szczególności, jeśli możesz swoje zamówienie odebrać gdzieś stacjonarnie. Sklepy internetowe dbają o swoich stałych klientów i oferują nam programy lojalnościowe (zbieranie punktów), a do zamówienia nierzadko dodają gratisy.

Rada nr 7.
Kupuj tylko to, co jest Ci potrzebne. Idziesz kupić podkład - nie rozglądaj się po półce z błyszczykami. Weź podkład i gnaj do kasy!


Jeśli macie jakieś inne, sprawdzone sposoby to chętnie o nich poczytam:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz